[Wystawa:] Znikający świat Żydów u progu wojny. Roman Vishniac w POLIN

0

Sara, kilkuletnia dziewczynka z warszawskiej kamienicy. Zimą 1938 roku podróżujący po Europie fotograf żydowskiej społeczności Roman Vishniac uwiecznił ją na zdjęciu, które stało się ikoną jego gigantycznej kolekcji, przedstawiającej znikający świat Żydów. Do 31 sierpnia zobaczymy ją w Muzeum Historii Żydów Polskich.

Znikający świat lat 20. i 30.

Wystawa to szczery portret przedwojennej Europy lat 20. i 30., jedyny tego typu wzruszający obraz wiernie odwzorowujący życie środkowo- i wschodnioeuropejskich Żydów u progu zagłady. Wśród kolekcji unikatowych fotografii Vishniaca – są odbitki i oryginały! – nie brakuje również tematów powojennych, choć te zajmują dużo mniejszą przestrzeń wystawy (zobaczycie m.in. słynny portret Einsteina), którą do 31 sierpnia obejrzymy w POLIN. Zdjęcia przywędrowały z dalekiego świata i wiele już widziały – Nowy Jork, Amsterdam, Paryż. Teraz czas na Warszawę.

"Krnąbrność" - Berlin, 1929. © Mara Vishniac Kohn, dzięki uprzejmości International Center of Photography
„Krnąbrność” – Berlin, 1929. © Mara Vishniac Kohn, dzięki uprzejmości International Center of Photography

Swoimi zdjęciami Roman Vishniac wywarł głęboki wpływ na współczesny obraz europejskich Żydów, znacznie głębszy niż inni artyści. Vishniac, żydowski fotograf z Pawłowska, który na krótko przed zagładą zaczął portretować tę społeczność, był autorem najpopularniejszej i najczęściej powielanej kolekcji zdjęć. Tylka niewielka część jego ogromnego dorobku (ok. 30 tys.) została upubliczniona.

Vishniac fotografował w sumie przez ponad pięćdziesiąt lat. Jego twórczość ewoluowała od inspiracji europejskim modernizmem w latach 20. do innowacyjnej mikrofotografii w latach 50. i 60. Dlatego wystawa w POLIN jest tak różnorodna! Wiele z tych dzieł tzw. „społecznej fotografii dokumentalnej” odkryto dopiero niedawno i pokazano światu, proponując mu nowe, ożywcze spojrzenie na stare czasy żydowskich sztetl. Dla mnie to dziwnie sentymentalna, piękna podróż – w końcu już kiedyś próbowałam pokazać Wam, dlaczego warto poznać Vishniaca.

Roman Vishniac

Roman Vishniac (1897-1990) pochodził z zamożnej rodziny rosyjskich Żydów. Wychował się w Moskwie. Po rewolucji w 1920 roku wyemigrował do Berlina. Tam zajął się portretowaniem życia ulicy i w efekcie stworzył błyskotliwą, ironizującą kronikę. W międzyczasie wymyślił nowe podejście do kadru i kompozycji.

Vishniac udokumentował dojście nazistów do władzy, a zwiastujące rychłą katastrofę przejawy represji uczynił głównym tematem swojej pracy w latach 30. W 1935 r. największa żydowska organizacja pomocowa American Jewish Joint Distribution Committee zleciła mu udokumentowanie życia ubogich społeczności żydowskich w Europie Wschodniej. Tak trafił między innymi do przedwojennej Warszawy. Owocem 4-letnich prac Vishniaca były zdjęcia, które w znacznej mierze zdefiniowały charakter jego fotograficznej spuścizny.

Po wojnie

"Chłopiec stojący na stercie gruzu" - Berlin, 1947. ©Mara Vishniac Kohn, dzięki uprzejmości  International Center of Photography
„Chłopiec stojący na stercie gruzu” – Berlin, 1947. ©Mara Vishniac Kohn, dzięki uprzejmości International Center of Photography

Po przyjeździe do Nowego Jorku w ostatnim dniu 1940 roku Vishniac otworzył studio portretowe. Zarabiał na życie fotografowaniem Żydów (imigrantów i Amerykanów – stworzył między innymi najsłynniejszy portret Alberta Einsteina), a przy okazji stał się pionierem mikrofotografii. W 1947 r. wrócił do Europy, by fotografować żydowskie obozy dla osób, które po wojnie znalazły się poza granicami rodzinnego kraju, odradzające się po wojennej zawierusze życie ocalałych, emigrantów oraz ruiny Berlina.

„Roman Vishniac: Fotografia 1920-1975”. Co na wystawie?

55 lat pracy i 220 fotografii między innymi z wczesnych lat w Berlinie i okresu po wojnie w USA. Zdjęcia pochodzą z Międzynarodowego Centrum Fotografii w Nowym Jorku. To zarówno odbitki, jak i wielkoformatowe wydruki wykonane na podstawie negatywów.

Bilety: 12 i 8 zł.

Za zgodą Muzeum Historii Żydów Polskich. Nie kopiować.


Skomentuj